Strona główna
/
Blog
/
Serowarnia rzemieślnicza: koszt partii, dojrzewanie i pieniądze zamrożone w piwnicy
Studia przypadków
Produkcja

Serowarnia rzemieślnicza: koszt partii, dojrzewanie i pieniądze zamrożone w piwnicy

Olena Smolikova
Olena Smolikova
Financial expert at Finmap

„W piwnicy dojrzewa mi ser wart 940 000 ₴. A na karcie — 11 000 ₴, i w poniedziałek trzeba zapłacić rolnikowi za mleko. Taka jest moja matematyka: niby milioner, tylko nie mam czym zapłacić za następną warkę” — tak zaczął rozmowę Taras, właściciel rzemieślniczej serowarni pod Lwowem.

Usłyszałam to zdanie i od razu rozpoznałam ten ból. Nie dlatego, że Taras źle pracuje — wręcz przeciwnie, jego twarde, dojrzewające sery rozchodzą się w restauracjach, a na jarmarku do stoiska ustawia się kolejka. Ale dlatego, że między „ludzie kochają mój ser” a „mam pieniądze” w serowarni rozciąga się półroczna przepaść. Dokładnie tyle dojrzewa krąg w piwnicy. I przez cały ten czas to nie ser — to zamrożone pieniądze, które leżą i czekają.

Większość właścicieli rzemieślniczych wytwórni patrzy na pełne półki dojrzewalni i czuje się zamożnymi ludźmi. A potem przychodzi dzień wypłaty, dzień zapłaty za mleko, dzień czynszu — i okazuje się, że bogactwo leży na półkach, a płacić trzeba z karty, na której świeci pustką. To nie paradoks. To zwykła fizyka produkcji, w której pieniądze wkłada się dziś, a wracają za pół roku. Tyle że nikt tej fizyki nie liczy.

Ten artykuł jest o tym, jak Taras nauczył się widzieć swoją serowarnię nie jako „stos pysznego sera”, lecz jako przepływ pieniędzy: ile kosztuje jedna warka, gdzie znika mleko w drodze do kręgu, ile pieniędzy jest zamkniętych w piwnicy właśnie teraz i dlaczego ten sam ser przez różne kanały przynosi zupełnie różne pieniądze.

Jak Taras trafił do serowarstwa

Taras nie pochodzi z rodziny rolników. Do 2019 roku pracował jako inżynier w dużym zakładzie, a ser robił w kuchni w weekendy — najpierw dla siebie, potem dla znajomych. Kiedy znajomi zaczęli płacić, zrozumiał, że to już nie hobby. Wziął kredyt, przerobił letnią kuchnię na działce rodziców na serowarnię, kupił kadź na 300 litrów, znalazł za wsią rolnika z dobrym mlekiem — i zaczął.

Przez pierwsze dwa lata wszystko opierało się na intuicji i zeszycie. Taras wiedział, że dobry krąg typu gouda kosztuje w sklepie sporo, wiedział, że jego ser nie jest gorszy, i był pewien, że nie ma czego liczyć: „robię jakościowo, sprzedaję drożej niż koszt mleka — czyli jestem na plusie”. Mleko kosztowało 14 ₴ za litr, a ser sprzedawał po 550 ₴ za kilogram. Marża wydawała się ogromna.

A potem przyszła pierwsza duża luka gotówkowa. Taras wziął duże zamówienie od dystrybutora, zalał piwnicę dwudziestoma partiami, czekał na pieniądze — a między założeniem sera a zapłatą minęło prawie osiem miesięcy. Mleko trzeba było kupować co tydzień, pracownikowi płacić co miesiąc, a pieniądze za ten ser przyszły dopiero jesienią, w dodatku z opóźnieniem. Wtedy po raz pierwszy powiedział sobie: „nie rozumiem własnego biznesu”.

„Myślałem, że robię ser. Tak naprawdę za własne pieniądze kredytowałem piwnicę na pół roku — i sam o tym nie wiedziałem.”

Jak naprawdę działają tu pieniądze

Kiedy usiedliśmy do liczenia, okazało się, że Taras, jak niemal każdy rzemieślnik, trzymał w głowie tylko dwie liczby: ile kosztuje mleko i za ile sprzedaje się kilogram. A między tymi dwiema liczbami kryje się cały biznes. Rozłóżmy to na części.

Koszt jednej warki

Jedna warka u Tarasa to 300 litrów mleka. Pokusa, żeby liczyć koszt jako „300 litrów × cena mleka”, jest bardzo silna i właśnie tu kryje się główny błąd. Policzmy uczciwie, ze wszystkim, co znika razem z tą partią:

  • Mleko: 300 l × 15 ₴ = 4 500 ₴
  • Kultury startowe, podpuszczka, chlorek wapnia: ~350 ₴
  • Sól, lateks i wosk do powłoki: ~200 ₴
  • Praca: warzenie, formowanie, przewracanie, pół roku pielęgnacji w piwnicy — ~1 200 ₴ na partię
  • Energia: podgrzanie mleka, a przede wszystkim chłód i wilgoć w dojrzewalni przez sześć miesięcy — ~600 ₴

Razem wychodzi mniej więcej 6 850 ₴ na jedną partię. Ale to jeszcze nie koszt kilograma — bo teraz do gry wchodzi najbardziej zdradliwa rzecz w serowarstwie.

Ubytek wagi: gdzie znika mleko

Z 300 litrów mleka Taras dostaje około 30 kilogramów świeżego sera — to normalna wydajność dla serów twardych, mniej więcej dziesięć litrów na kilogram. Ale świeży krąg i krąg po pół roku dojrzewania ważą inaczej. Przez sześć miesięcy ser traci wilgoć i wysycha o kolejne 10–12%. Czyli z tych 30 kilogramów na sklepową półkę dojedzie jakieś 27 kilogramów.

Dzielimy 6 850 ₴ przez 27 kg — i wychodzi realny koszt około 250 ₴ za kilogram, a nie „15 hrywien mleka”. Taras był szczerze zaskoczony: latami liczył marżę od ceny mleka i nie widział, że praca, energia i wysychanie prawie podwajają koszt. Ser, który „kosztuje 150 hrywien mleka w kilogramie”, tak naprawdę kosztuje go 250.

Straty i nieudane partie

Kolejna pozycja, której w zeszycie w ogóle nie było. Rzemiosło to nie taśma produkcyjna. Od czasu do czasu partia się nie udaje: kultura poszła nie tak, krąg się wzdął, pojawiła się niepożądana pleśń, pękła skórka. U Tarasa takich strat wychodziła mniej więcej jedna partia na dwadzieścia — 5%. To znaczy, że koszt nieudanych partii trzeba uczciwie rozłożyć na te udane: realny koszt rośnie o kolejne jakieś pięć procent. Drobiazg? W skali roku to dziesiątki tysięcy hrywien, które po prostu znikają w koszu na odpady, a w głowie właściciela ich nie ma.

Długie dojrzewanie = zamrożone pieniądze

Oto serce całej historii. Każdą hrywnę włożoną w warkę Taras odzyskuje nie po tygodniu i nie po miesiącu, lecz po pół roku — gdy ser wreszcie dojrzeje i można go sprzedać. Przez wszystkie te sześć miesięcy jego pieniądze leżą w piwnicy w postaci kręgów.

Policzmy, ile pieniędzy ma stale zamrożonych. Jeśli Taras co tydzień zakłada jedną–dwie partie, a każda dojrzewa pół roku, to w piwnicy jednocześnie leży około 40–50 partii na różnych etapach dojrzałości. W kosztach to blisko 300 tysięcy hrywien, zamkniętych w ścianach dojrzewalni. A w cenie detalicznej — te same „940 tysięcy”, od których zaczął rozmowę. I to jest odpowiedź na pytanie „gdzie są pieniądze”: pieniądze są w piwnicy, w postaci sera, i fizycznie nie mogą zamienić się w banknoty, zanim nie dojrzeją.

„Pełna dojrzewalnia to nie bogactwo. To najdroższy magazyn produkcji w toku, jaki tylko istnieje. Patrzysz na półki i widzisz majątek, a tak naprawdę patrzysz na własne pieniądze, których nie możesz tknąć jeszcze przez pół roku.”

Kanały i płatność odroczona

Taras sprzedaje ser czterema kanałami i każdy inaczej obchodzi się z pieniędzmi. Własny sklepik przy serowarni i jarmarki — pieniądze przychodzą od razu, cena najwyższa. Restauracje (HoReCa) biorą regularnie i w dużych kawałkach, ale płacą po dwóch–czterech tygodniach. A dystrybutorzy dają wolumen, za to dyktują i niższą cenę, i odroczenie płatności na 45–60 dni. Czyli największy wolumenowo kanał jest jednocześnie najwolniejszy i najtańszy w przeliczeniu na pieniądze.

Sezonowość mleka

I ostatni szczegół, który Taras czuł, ale go nie liczył: mleko latem i zimą kosztuje różnie. W szczycie mleczności (maj–lipiec) rolnik oddaje mleko taniej, zimą — drożej, czasem o jedną trzecią. A ser, rzecz jasna, dojrzewa pół roku po warce. Więc tanie letnie mleko zamienia się w ser sprzedawany zimą po wysokiej cenie — a drogie zimowe mleko daje ser, który trafia na ladę latem. Kto tego nie widzi, ten co roku dwa razy dziwi się własnej marży.

Życie przed Finmap

Zanim Taras zrobił porządek, jego finanse wyglądały tak, jak u większości rzemieślników: rolnikowi płacił gotówką z kieszeni, utarg z jarmarku też gotówką, płatności od restauracji na kartę działalności, od dystrybutora na rachunek firmowy, wydatki osobiste i serowarni zmieszane w jednej kupie. Zdania, które słyszałam od niego najczęściej:

  • „Mam pełną piwnicę sera, a nie mam czym zapłacić za mleko na przyszły tydzień.”
  • „Nie wiem, ile naprawdę kosztuje mój kilogram. Ustalam cenę »na oko«, zerkając na sklepy.”
  • „Dystrybutor jest mi winien za trzy dostawy, a ile dokładnie — muszę grzebać w komunikatorze i liczyć ręcznie.”
  • „Na koniec roku księgowa mówi, że jestem na plusie. A ja tego zysku ani razu nie trzymałem w rękach.”

To ostatnie to klasyka produkcji. Zysk na papierze jest, a pieniędzy nie ma, bo cały zysk leży w piwnicy i na kontach dłużników. To nie jest wyjątkowy problem Tarasa — to ogólne prawo biznesów, w których pieniądze grzęzną w zapasach. Pisaliśmy o tym szczegółowo w materiale o tym, dlaczego zysk jest, a pieniędzy nie ma, i osobno — jak pieniądze grzęzną w zapasach towaru. Ser w piwnicy to ten sam towar utknięty w magazynie, tyle że dodatkowo wysycha i może się zepsuć.

Jak pojawił się porządek

Zaczęliśmy nie od programów i nie od tabelek, lecz od prostego pytania: „Taras, dokąd pójdą pieniądze z następnej warki i kiedy wrócą?” Nie potrafił odpowiedzieć. I to był punkt wyjścia.

Pierwsze, co zrobiliśmy — rozdzieliliśmy portfele. Pieniądze serowarni osobno, pieniądze Tarasa osobno. Drugie — zebraliśmy wszystkie wpływy i wydatki w jednym miejscu, żeby przestać trzymać obraz w głowie i w komunikatorach. Taras podłączył integrację z bankiem i płatności od restauracji oraz dystrybutora zaczęły zaciągać się do Finmap automatycznie, a gotówkę z jarmarków i sklepiku wpisywał ręcznie wieczorem — to kwestia dwóch minut.

Dalej nauczyliśmy się widzieć trzy rzeczy, których wcześniej w ogóle nie było widać: realny koszt kilograma (przez raport kosztów, do którego trafiały mleko, kultury, praca i energia), zamrożone w piwnicy pieniądze (partie jako produkcja w toku) i należności — ile i kiedy są winni restauracje oraz dystrybutor. I wreszcie kalendarz płatności: kiedy płacić rolnikowi, kiedy wypłaty, kiedy przyjdą pieniądze od dystrybutora.

„Najdziwniejsze uczucie nie było wtedy, gdy zobaczyłem zysk. Było wtedy, gdy po raz pierwszy zobaczyłem, że mój ser w piwnicy to trzysta tysięcy moich pieniędzy, które po prostu czekają. Przestałem bać się pustej karty — zacząłem rozumieć, dlaczego jest pusta.”

Finanse dzisiaj

Po trzech miesiącach pracy z liczbami obraz zmienił się nie magicznie, ale bardzo konkretnie. Taras wreszcie zobaczył koszt — i odkrył, że sprzedawał dystrybutorowi ser z mizerną marżą, a na dodatek czekał na te pieniądze po dwa miesiące. Zobaczył, że własny sklepik i jarmarki, które traktował jako „drobiazg dla przyjemności”, to w rzeczywistości najbardziej dochodowy i najszybszy kanał. I przestał zakładać warki na ślepo — teraz widzi, ile pieniędzy zamrozi w piwnicy i kiedy wrócą.

Oto jak wyglądają jego kanały, gdy rozłożyć je według marży i szybkości pieniędzy:

KanałCena za kgMarża z kgKiedy przychodzą pieniądze
Własny sklepik / jarmarki600 ₴~350 ₴od razu
Restauracje (HoReCa)480 ₴~230 ₴14–30 dni
Dystrybutor (płatność odroczona)390 ₴~140 ₴45–60 dni

Jedna tabela — i cała strategia staje się oczywista. Dystrybutor daje wolumen, ale to najtańsze i najwolniejsze pieniądze; na nim nie da się zbudować serowarni, można nim jedynie dopełniać piwnicę. A sklepik i jarmarki to żywe, szybkie, drogie pieniądze — i właśnie je trzeba rozwijać. Taras nie wyrzucił dystrybutora, ale przestawił akcenty: podniósł mu cenę, wynegocjował krótsze odroczenie i zaczął aktywniej sprzedawać bezpośrednio.

Co zmieniło się w liczbach przez pierwsze miesiące: Taras podniósł średnią cenę kilograma, bo wreszcie znał swój realny koszt i zobaczył, że część sera sprzedawał niemal na zero. Luki gotówkowe z niespodzianek zmieniły się w pozycje w kalendarzu — widzi je z miesięcznym wyprzedzeniem i zdąży się przygotować. A przede wszystkim przestał czuć się biedakiem przy pełnej piwnicy, bo teraz rozumie: pieniądze nie zniknęły, one po prostu jeszcze dojrzewają.

„Wniosek dla przedsiębiorców: w produkcji z długim cyklem nie sprzedajesz towaru — kredytujesz własny magazyn własnymi pieniędzmi. Dopóki nie widzisz, ile dokładnie jest zamrożone i kiedy wróci, prowadzisz biznes na ślepo. Pełna dojrzewalnia to nie zysk. Zysk jest wtedy, gdy ser dojrzał, sprzedał się i pieniądze dotarły na kartę.”

Jeśli chcesz głębiej rozłożyć na czynniki, z czego składa się koszt twojego produktu i gdzie kryje się prawdziwa marża, przeczytaj naszą analizę o ekonomii jednostkowej małego biznesu — to ta sama logika, tylko krok po kroku.

Pieniądze nie zniknęły — one dojrzewają

Rzemieślnicza serowarnia to jeden z najuczciwszych przykładów biznesu, w którym zysk i pieniądze mieszkają w różnych pokojach. Wkładasz dziś, a wyjmujesz za pół roku, i przez cały ten czas twoja praca leży w piwnicy i cicho wysycha. Nie ma w tym nic strasznego — straszne jest tylko tego nie widzieć. Kiedy znasz koszt każdej partii, widzisz, ile pieniędzy jest zamrożonych w dojrzewalni, kiedy wrócą należności i który kanał naprawdę cię żywi — serowarnia przestaje być loterią i staje się biznesem.

Finmap nie zrobi za ciebie sera. Ale pokazuje twoją serowarnię jako przepływ pieniędzy, a nie stos kręgów: gdzie zarabiasz, gdzie tracisz, czym zapłacić w przyszłym tygodniu i ile twoich pieniędzy leży w piwnicy właśnie teraz. To jest ten porządek w finansach, po którym przestajesz bać się pustej karty przy pełnym magazynie.

Spróbuj spojrzeć na swoją serowarnię na nowo — 14 dni za darmo, bez podawania karty. W dwa tygodnie zobaczysz swój realny koszt i to, ile pieniędzy dojrzewa ci w piwnicy.

Spis treści
Sprawdź stan systemu finansowego swojej firmy
Zamów diagnostykę finansową
Olena Smolikova
Olena Smolikova
Financial expert at Finmap
  • Head of Finance Department, Beauty Hub Ltd (2020–2024).
  • Head of Management Accounting and Budgeting, Intime LLC (2016–2020).
  • Senior Economist, EdYouGet LLC (2015–2016).
  • Economist with responsibilities of Deputy CFO, Ukrainian Media Holding (2008–2015).

Polecane dla przedsiębiorców

Częste pytania

Jak policzyć koszt partii sera, gdy wszystko jest niestabilne?

Weź jedną typową warkę i dodaj wszystko, co znika razem z nią: mleko, kultury i podpuszczkę, sól i powłokę, pracę oraz energię na dojrzewanie. Podziel nie przez świeżą wydajność, lecz przez wagę po wysychaniu — i dorzuć na wierzch procent na nieudane partie. To będzie uczciwy koszt kilograma, a nie „cena mleka”.

Nie. Dojrzewający ser to nie zysk, a nawet nie pieniądze — to produkcja w toku: twój nakład zamrożony na pół roku. Zysk pojawia się dopiero wtedy, gdy krąg jest sprzedany, a pieniądze dotarły na konto. Do tego momentu pełna piwnica to najdroższy magazyn, jaki istnieje, a nie bogactwo.

Prowadź kalendarz płatności: kiedy płacić rolnikowi i wypłaty oraz kiedy realnie przyjdą pieniądze od restauracji i dystrybutora. Gdy wpływy i wydatki są rozłożone na daty, luki widać z miesięcznym wyprzedzeniem i masz czas się przygotować, zamiast gasić pożar w ostatni dzień.

Patrz nie tylko na cenę, ale na parę „marża + kiedy przychodzą pieniądze”. Własny sklepik i jarmarki dają najwyższą marżę i natychmiastowe pieniądze, HoReCa — średnią marżę z odroczeniem, dystrybutor — wolumen, ale najniższą marżę i długą płatność odroczoną. Zdrowy miks utrzymuje i przychód, i żywą gotówkę.

Podstawowa konfiguracja to jeden wieczór: podłączyć bank do automatycznego importu płatności, założyć kierunki (kanały) i kategorie wydatków, rozdzielić pieniądze firmy i osobiste. Dalej to minuty dziennie. Już w pierwszym miesiącu zobaczysz koszt, zamrożone w piwnicy pieniądze i należności dystrybutora.

Masz jeszcze pytania?
Chętnie na nie odpowiemy.
WhatsApp
Telegram
Finmap
Finmap support

Pieniądze nie znikają. Po prostu ich nie widzisz.

Zamów osobistą diagnostykę finansową lub demo Finmap — i spójrz na swój biznes z nowej perspektywy.

Zadaj pytanie ekspertowi Finmap