Szablon rozliczania kosztów budowy

Rozliczanie kosztów zlecenia pokazuje, ile kosztuje jedna budowa wobec ceny, za jaką ją sprzedałeś, w podziale na kody kosztów: robocizna, materiały, podwykonawcy, sprzęt. Wykonawca potrafi zamknąć rentowny rok złożony ze zleceń, z których każde było stratne — i nigdy się nie dowiedzieć których.
Kolumna, której brakuje w większości arkuszy, to koszty zakontraktowane: prace zamówione, ale jeszcze niezafakturowane. Zlecenie może wyglądać na wykorzystane w 60% budżetu, podczas gdy podwykonawca, który zje resztę, już podpisał umowę. Budżet, zakontraktowane, wykonanie i prognoza kosztu końcowego należą do jednego wiersza, bo w środku budowy liczy się tylko prognoza — ile zlecenie będzie kosztować na koniec, a nie ile kosztuje dzisiaj.
Kodów kosztów ma być na tyle mało, żeby ludzie na budowie naprawdę ich używali, i na tyle dużo, żeby coś pokazywały. Prawdziwa informacja siedzi zwykle w rozdzieleniu robocizny, materiałów i podwykonawców: przekroczenie na materiałach to pytanie o ceny albo o straty, to samo przekroczenie na robociźnie to pytanie o kosztorys albo harmonogram. Jedna zbiorcza kwota mówi tylko tyle, że straciłeś pieniądze.
Dwa wiersze decydują o tym, czy szablon odpowiada rzeczywistości budowy: roboty dodatkowe i kaucja gwarancyjna. Praca wykonana, ale niepodpisana, to koszt bez ceny i tak właśnie ma stać w arkuszu. Kaucja zatrzymana do końca okresu gwarancji to pieniądze zarobione, których nie zobaczysz przez miesiące. Bez obu marża w tabeli jest liczbą, której nie da się zanieść do banku.
Koszty rozsypują się po przelewach, fakturach dostawców i liście płac, dlatego rozliczanie zleceń w arkuszu dezaktualizuje się w kilka tygodni. Finmap przypisuje każdą z tych pozycji do projektu na bieżąco, więc strona kosztowa pozostaje aktualna bez comiesięcznej rekonstrukcji.


