Pytanie „ile powinienem sobie płacić" zbija z tropu niemal każdego właściciela agencji. Jedni wyciągają z konta wszystko, a potem zastanawiają się, skąd biorą się dziury w gotówce. Inni latami nie płacą sobie nic — „dopóki firma się nie umocni" — wypalają się i nie mają pojęcia, czy w ogóle na czymś zarabiają. Obie skrajności wynikają z tego samego błędu: właściciel nie oddziela swojej pensji za pracę od zysku właściciela.
Sprawdźmy, jak ustalić sobie uczciwe wynagrodzenie i przestać mieszać pieniądze firmowe z prywatnymi. Więcej o rozdzielaniu finansów osobistych i firmowych znajdziesz w artykule Pieniądze firmowe a prywatne: jak FOP (jednoosobowy przedsiębiorca) może je rozdzielić.
Dwie skrajności: brać wszystko albo nie brać nic
Branie wszystkiego jest niebezpieczne: bez poduszki finansowej i kapitału obrotowego pierwsza spóźniona płatność wpycha firmę w dziurę, a właściciel musi zwrócić pieniądze — w gorszym już nastroju. Nie branie niczego to też błąd: właściciel dotuje firmę własną darmową pracą, a prawdziwa rentowność agencji zostaje zniekształcona, bo najdroższy pracownik, czyli właściciel, nie jest liczony jako koszt.
Rozdziel te dwie role
Kluczowe jest zrozumienie, że właściciel agencji łączy w sobie dwie role. Pierwsza to pracownik: obsługuje klientów, sprzedaje, zarządza zespołem — i za tę pracę należy mu się pensja, tak samo jak każdemu innemu pracownikowi. Druga to właściciel: posiada firmę, a za to należy mu się zysk. To są różne kwoty z różnych źródeł i nie wolno ich mieszać: pensja to koszt firmy, zysk to to, co zostaje po odjęciu wszystkich kosztów.
Jak ustalić swoją pensję
Ustal sobie pensję według zasady: „ile kosztowałaby osoba na moim stanowisku?". Gdybyś zamiast siebie zatrudnił dyrektora albo account managera, ile byś mu płacił? Tyle wynosi twoja pensja za pracę. Musi ona wejść do kosztów firmy tak samo jak każda inna pensja — inaczej rentowność agencji jest fikcją, bo opiera się na twojej darmowej pracy.
Zysk to osobna sprawa
Wszystko, co zostaje po odjęciu wszystkich kosztów (łącznie z twoją pensją), to zysk właściciela. Też nie powinieneś brać go w całości: część idzie na poduszkę finansową i rozwój, część trafia do ciebie jako dywidenda. Dzięki temu co miesiąc masz stałą pensję niezależnie od wahań, a do tego zysk, gdy firma na niego zarobi. O tym, czym naprawdę jest zysk właściciela i gdzie się ukrywa, przeczytasz w artykule Prawdziwy zysk FOP (jednoosobowego przedsiębiorcy).
Przykład: właściciel, który mylił pensję z zyskiem
Pewien właściciel agencji co miesiąc wypłacał sobie „tyle, ile było potrzeba" — raz 40 000, raz 120 000, zależnie od tego, co było na koncie. Na papierze agencja była „rentowna", a mimo to gotówki nigdy nie starczało. Kiedy rozdzielił role — ustalił sobie pensję 60 000 (rynkową wartość swojej pracy) i wpisał ją w koszty — okazało się, że prawdziwy zysk firmy to zaledwie 15 000 miesięcznie, a nie „jakoś tam jest". To był nieprzyjemny, ale uczciwy moment: agencja działała dzięki jego niedopłaconej pracy. Teraz zna prawdę i może to naprawić.
Od czego zacząć
Ustal sobie stałą, rynkową pensję i wpisz ją w koszty firmy. Potem spójrz na zysk, który zostaje — to prawdziwy wynik agencji. Jeśli masz kilka FOP-ów, najpierw połącz je w jeden obraz finansowy (jak to zrobić), i nie zapomnij odkładać pieniędzy na podatki (ile dokładnie).
W Finmap pensja właściciela liczy się jako koszt, a prawdziwy zysk firmy jest pokazany osobno — bez mieszania pieniędzy prywatnych z firmowymi. Wypróbuj za darmo przez 7 dni.
Najczęściej zadawane pytania
Tyle, ile kosztowałaby zatrudniona osoba na twoim stanowisku (dyrektor, account manager). To rynkowa wartość twojej pracy i powinna trafić do kosztów firmy.
Pensja to wynagrodzenie za pracę — jest kosztem firmy. Zysk to to, co zostaje po odjęciu wszystkich kosztów (łącznie z twoją pensją) — należy ci się za to, że jesteś właścicielem firmy. To są różne kwoty pieniędzy.
Ponieważ wtedy nie widzisz swojego prawdziwego zysku, a firma zostaje bez kapitału obrotowego i bez poduszki finansowej. Nieregularne wypłaty to jedna z głównych przyczyn dziur gotówkowych u właścicieli.
Nie bierz go w całości: część na poduszkę finansową i rozwój, część dla siebie jako dywidenda. Dzięki temu co miesiąc masz stałą pensję, a do tego zysk, gdy firma na niego zarobi.
